Droga Krzyżowa
![]()
Nabożeństwo Drogi Krzyżowej
P: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
W: Amen.
Modlitwa wstępna
„Jam jest droga, prawda i żywot. We mnie wszelka łaska drogi i prawdy. We mnie wszelka nadzieja żywota i cnoty.
Zacniejszą drogę ukażę: Pójdź za Mną”.
„Otom ja…” mów Panie, bo sługa Twój słucha… będę słuchał we mnie będzie mówił Pan.
Ofiaruję Ci o Jezu, tę drogę krzyżową w intencji…”
I stacja – Pan Jezus na śmierć skazany
P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
On mówi: „Mogę zburzyć świątynię, a w trzy dni ją odbudować”.
„On uzdrawia w szabat”, „On mówi, że jest królem żydowskim… On zwodzi lud”.
Oto oskarżają Jezusa, rzucając oszczerstwa na Niego. Przez trzy lata śledzili Jego czyny i słowa – i oto owoc: jest bluźniercą, godzien śmierci. Nie pamiętają dobrego, które czynił: że uzdrawiał, karmił, wskrzeszał, nauczał dróg Bożych – oni zapamiętali tylko, że mówił o zburzeniu świątyni, że uzdrowionemu kazał łoże w szabat nosić… Przekręcali słowa, opacznie tłumaczyli czyny. A Piłat? Widzi oczywistą niewinność, ale ulega. Broni do czasu, a potem umywa ręce: „nie moja to rzecz, weźcie Go wy i ukrzyżujcie”.
Ile razy ja oczerniałem? Ile razy polowałem na słowa i czyn bliźniego, aby zrobić z tego plotkę. Nie widzę dobrego w drugim, ale wyciągam jego błędy, przekręcam słowa, ośmieszam. I wiem, że inni ze mną go potępią, nie sprzeciwią się lecz uwierzą. Tak strasznie mogę skrzywdzić złym oskarżeniem!
O Boże! Pozwól mi więcej dostrzegać dobra niż zła. Wierzyć w jego dobroć niż złość, więcej zrozumieć niż potępiać.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
II stacja – Pan Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
„Kto chce iść za Mną, niech zaprze się samego siebie, weźmie krzyż swój i naśladuje Mnie”.
Mówią ludzie: „dlaczego to ja muszę dźwigać tak ciężki krzyż?”.
„Dlaczego mnie spotkał taki los?”. „Dlaczego mnie dotknęła taka choroba?”.
Ale patrz wokół siebie uważnie: prawie każdy podobnie narzeka, każdy ma swój krzyż. U niektórych krzyż jest ukryty pod płaszczem bogatego życia, ale jest. A może ja jestem krzyżem dla kogoś innego, moje zachowanie jest nieznośne, mój egoizm jest ciężarem? Wystarczy, że się zmienię, a innym będzie lżej.
O Boże! Dozwól mi nie tylko dostrzec mój, ale i cudzy krzyż. Daj mi cierpliwość, aby za Tobą idąc z moim krzyżem, zbawił siebie i świat.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
III stacja – Pan Jezus pierwszy raz pod krzyżem upada

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Upadłeś Jezu, ale potem podnosisz się – mocniej ujmujesz krzyż i idziesz dalej. Ja też upadam, a wtedy chcę odrzucić krzyż, już nie chcę więcej być uczniem Twoim, już nie chcę iść za Tobą niosąc krzyż.
Odrzucić obowiązek, wolnym być od przykazań chrześcijańskich, od odpowiedzialności – być wolnym od wyrzutów sumienia – to jest wielka pokusa!
Panie, pomóż mi wtedy wstać. Włóż znowu krzyż w moje ręce, abym pozostał do końca uczniem Twoim. Niechaj poznam, że wolność od krzyża jest niewolą grzechu. „Twoje jarzmo jest słodkie, a Twoje brzemię lekkie”.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
IV stacja – Pan Jezus spotyka Matkę swoją

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Ta stacja przypomina nam także o naszej matce. Czy ona też płakała nad nami? Jeżeli tak, to dlaczego? Czy, tak jak Matka Boska, która współbolejąc chciała pomóc w dźwiganiu krzyża, lecz nie mogła? Albo: nasza matka płakała nad nami, bo odeszliśmy na fałszywą drogę, od Chrystusa, że pozbyliśmy się krzyża i upadaliśmy w błoto grzechu. Wtedy łzy matki są ciężkim oskarżeniem i będą ważyć jak ołów na sądzie Bożym. Co matka obecnie sądzi o mnie, albo co powiedziałaby mi gdyby żyła? Czy znowu by zapłakała – ze współczucia nad mym losem, czy nad moim upadkiem?
Boże! Daj mam matki o wrażliwym sercu, czułe na ból i grzech dzieci. Boże! Pozwól mi być dzieckiem godnym matki ziemskiej i niebieskiej!
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
V stacja – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi
P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
„Jedni drugich brzemiona noście”. „Cokolwiek uczyniliście jednemu z najmniejszych braci swoich, Mnieście uczynili”.
Tylko jeden człowiek pomógł Chrystusowi, ale i jego trzeba było przymusić. Czy nie było wtedy chętnych do pomocy Chrystusowi? O gdybym ja tam był… Ale patrz dookoła: tylu uginających się pod ciężarem swego życia, tylu upadających pod brzemieniem.
Pomóż nieprzymuszony! Zobacz w bliźnim Chrystusa, abyś nie musiał kiedyś usłyszeć straszliwych słów: „Idźcie precz ode Mnie, bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść… Byłem chory, a nie odwiedziliście Mnie… Byłem w potrzebie, a nie przyszliście Mi z pomocą”.
Boże! Dozwól mi dostrzec w drugim człowieku Ciebie, a w dobroczyńcy moim posłanego przez Ciebie.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
VI stacja – Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Są nie tylko uczynki miłosierdzia, co do ciała, ale i co do duszy. Są nie mniej ważne. Chusta Weroniki nie mogła dużo pomóc, ale podniosła na duchu i pokazała, że jest litościwy i współczujący człowiek obok. To krzepi i dodaje siły.
Boże! Daj mi wrażliwą duszę, abym dostrzegł, gdzie dobre słowo, życzliwy uśmiech, mały podarunek – mogą pomóc, wnieść trochę radości, dodać sił. Ale uchroń mnie, Boże, od fałszywego współczucia, które jest tylko ukrytą radością z cudzego nieszczęścia.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
VII stacja – Pan Jezus drugi raz pod krzyżem upada

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Twój Jezu, drugi upadek jest cięższy od pierwszego. Ubywa sił. Nam też w młodości łatwiej było wstać, otrząsnąć się.
Łatwiej było nam pójść do spowiedzi, zmienić się, zapomnieć o złościach, przebaczyć. Łatwiej było ująć znowu krzyż i uzbroić się w cierpliwość. Ale z biegiem lat sił ubywa, jak Chrystusowi na drodze krzyżowej. Blask nieba, na który mam sobie zasłużyć, stał się blady i już mniej pociąga.
Boże! Jakże ciężko nam nieraz wstać, zmienić się i nie zrezygnować z Twojej drogi. Wspieraj swoją łaską moje słabe siły!
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
VIII stacja – Pan Jezus pociesza płaczące nad nim niewiasty

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Kiedy ostatni raz płakałem? Może jeszcze będąc dzieckiem? Rzadko. Bardzo rzadko płaczemy nad cierpiącym Zbawicielem. Również rzadko nad cierpieniem drugiego człowieka, częściej już płaczemy nad sobą. Ale i to nie często. Ludzie mówią: „Cóż pomogą łzy?”. A jednak łzy sprawiają ulgę. Płacz koi. Niech to jednak nie będzie płacz bezsilnej złości lub rozpaczy, ale płacz ukojenia, w którym czujemy dotyk Bożej dobroci. To On się nachyla nade mną, aby otrzeć mi łzy.
Boże! Który powiedziałeś: „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni” – zaprowadź mnie tam, gdzie już nie będzie ani płaczu, ani łez, ani bólu.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
IX stacja – Pan Jezus trzeci raz pod krzyżem upada

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Znów upadek. Pokusa rezygnacji: nie wstać, tak pozostać, zamknąć oczy na wszystko, zobojętnieć.
Ta stacja przypomina nam nałogowych grzeszników – tyle razy chcieli inaczej i znów upadli. Ta stacja przypomina ludzi zmęczonych życiem, jak Chrystus drogą krzyżową. Tymczasem, czekają na nich nowe obowiązki, jeszcze Bóg czeka z nowym krzyżem.
Boże! Pomóż mi, abym nigdy nie zrezygnował, abym nigdy nie popadł w rozpacz! Zaświeć wtedy przede mną światło nadziei.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
X stacja – Pan Jezus z szat obnażony

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Rzymscy żołnierze brutalnie zdarli szaty Jezusowi. Widok nagiego ciała na nich nie robi wrażenia. Ale Jezus cierpi ze wstydu i upokorzenia. Ktoś wrażliwy przybiega i daje mu opaskę na biodra.
Czy poczucie wstydu jeszcze istnieje? Włożył je Bóg w ludzką naturę jako delikatne uczucie chroniące naszą godność. Uczucie tak często łamane i deptane. Z lubością ludzie odkrywają nagość ciała i z upodobaniem patrzą na nagie ciało. Ze wszystkich stron uderzają widoki nagości. Kult ludzkiego ciała, jego piękno, ma zasłonić brzydotę duszy.
Boże! Daj mi duszę wrażliwą i wstydliwą. Niech panuje nad zmysłowością! Od ducha nieczystości – wybaw nas, Panie.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
XI stacja – Pan Jezus do krzyża przybity

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
„Z Chrystusem jestem przybity do krzyża”. „Noszę rany Jezusa na moim ciele”.
O jakich ranach mówi św. Paweł? Przecież nie miał stygmatów. On mówi o bliznach po biczowaniu i kamienowaniu, o ranach, które poniósł w imię Chrystusa.
Ranami Chrystusa są porysowane ręce naszych ojców i matek, jeżeli nabyli je w pracy dla swoich bliskich, w trudnym naśladowaniu Chrystusa na drodze codziennych obowiązków. Ranami Chrystusa są chore nerki, płuca czy serca naszych starych i chorych ludzi, jeżeli nabyli w służbie Chrystusa w ciągu życia.
Boże! Daj mi Chrystusową cierpliwość w znoszeniu bólu!
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
XII stacja – Pan Jezus umiera na krzyżu

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
„W ręce Twoje, Ojcze, oddaję ducha mego”. Tymi słowami kończy Jezus swoje ziemskie życie.
Jaka będzie moja śmierć? Dla siebie Chrystus ją przewidział i przepowiedział. O mojej śmierci wiem tylko, że będzie, ale nie wiem gdzie, jak i kiedy. Czy będę mógł powiedzieć spokojnie - „Wykonało się” lub jak św. papież Jan XXIII – „Jestem gotów, jestem więcej niż gotów”, a może powiem „zmarnowałem, zaprzepaściłem?”. A może nie będę mógł nic powiedzieć, ani nawet: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu”, bo moją Golgotą będzie szosa, a ostatnim widokiem koła samochodu.
Boże! Bądź przy mnie w ostatniej godzinie, bądź mi łaskawym sędzią, weź moją duszę w swoje ręce!
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
XIII stacja – Pan Jezus z krzyża zdjęty na łonie Matki swej – złożony

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Przyjaciele zdejmują Chrystusowe ciało i płaczą. Czy będą płakać nad moją śmiercią? Czy będą mnie żałować? Albo może niejeden pomyśli: ”dobrze, że umarł, nie będzie dręczył rodziny”. Czy będzie ktoś chciał naśladować moje życie, tak jak miliony ludzi naśladują Chrystusa? Albo własne dzieci nie będą chciały być takimi jak ja.
Boże! Nie daj, abym zmarnował swoje życie, spraw, abym zostawił dobry ślad po sobie!
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
XIV stacja – Pan Jezus złożony w grobie

P: Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
W: Żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat.
Na naszym cmentarzu tyle grobów. Kryją w sobie ciała naszych przodków, znajomych, czasem rówieśników, tych wszystkich, którzy nas poprzedzili ze znamieniem wiary, a teraz śpią w pokoju. Gdy stoimy nad grobem Chrystusa wiemy, że jest inny od wszystkich, bo jest pusty.
Dlatego uwierzyliśmy w Niego, dlatego oczekujemy, że i my zmartwychwstaniemy. Dlatego bierzemy krzyż chrześcijańskiego życia na siebie. Idziemy za Nim ufni, że zaprowadzi nas do nowego życia w domu Ojca.
Jezu! Wołam jak łotr: „Pomnij na mnie, gdy będziesz w swoim królestwie”. Powiedz do mnie: „Będziesz ze Mną w raju”.
P: Któryś za nas cierpiał rany,
W: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!
Zakończenie
O Jezu, połóż mękę, krzyż i śmierć Twoją pomiędzy sądem Twoim a duszą moją, teraz i w godzinę śmierci mojej. Racz dać żywym i umarłym ochłodę i przebaczenie. Kościół Twój obdarz pokojem i zgodą, nas grzeszników życiem i chwałą wieczną. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem, w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
tekst ks. Jan Szywalski

Historia Drogi Krzyżowej
Droga Krzyżowa to nabożeństwo pasyjne, które upamiętnia mękę i śmierć Jezusa Chrystusa, przeżywaną poprzez kolejne „stacje” jego drogi na Golgotę. Drogi Krzyżowe odprawiane są zwykle w piątki w Wielkim Poście. Można jednak modlić się w ten sposób też w inne dni. Św. papież Jan Paweł II, dla którego to nabożeństwo było szczególnie ważne, odprawiał Drogę Krzyżową we wszystkie piątki przez cały rok.
Już pierwsi chrześcijanie pielgrzymowali do Jerozolimy, aby modlić się w miejscach związanych z męką Jezusa. Szczególne znaczenie miała trasa od pretorium Piłata do Golgoty, zwana Via Dolorosa. Wczesne relacje o pielgrzymkach do Ziemi Świętej, szczególnie do Jerozolimy, wskazują na to, że już w IV wieku pątnicy przemierzali wąskie, pokryte kurzem ulice miasta, by iść śladami Jezusa w drodze na miejsce ukrzyżowania. Z biegiem czasu zwyczaj ten przeniósł się z Jerozolimy do innych regionów chrześcijańskich.
W XIII wieku św. Franciszek z Asyżu był jednym z pierwszych, który zainicjował modlitwę Drogi Krzyżowej w kościołach, umożliwiając wiernym duchowe przeżywanie męki Jezusa, gdy nie mogli oni udać się do Ziemi Świętej. Dzięki św. Franciszkowi Droga Krzyżowa zaczęła być modlitwą dostępną nie tylko dla pielgrzymów, ale także dla tych, którzy chcieli oddać cześć Jezusowi bez opuszczania swoich domów. Z czasem papieże wprowadzili oficjalne formy tej modlitwy, a ostatecznie, w XVIII wieku, papież Klemens XIII zatwierdził formułę Drogi Krzyżowej. Od tego czasu nabożeństwo stało się powszechną praktyką, szczególnie w Wielkim Poście.
Droga Krzyżowa jest jednym z centralnych rytuałów w tradycji chrześcijańskiej, głęboko zakorzenionym w życiu duchowym wiernych. To nie tylko opowieść o cierpieniu i ofierze Jezusa, ale także duchowa wędrówka, która prowadzi przez stacje, przypominające kluczowe momenty męki Zbawiciela. Dla chrześcijan jest to czas refleksji nad miłością Boga, który poniósł śmierć na krzyżu dla zbawienia ludzkości.
Odprawienie nabożeństwa, szczególnie w miejscu, gdzie są umieszczone stacje Drogi Krzyżowej – daje możliwość uzyskania odpustu zupełnego.
Dziś Droga Krzyżowa jest odprawiana nie tylko w kościele, ale także w plenerze. Od 2019 roku, w piątek przed Niedzielą Palmową, organizowana jest Zakrzowska Droga Krzyżowa. Uczestnicy wyruszają spod kościoła wieczorem, a pod krzyż docierają w środku nocy. Jej trasa (ponad 8 km) wiedzie ulicami Zakrzowa, Steblowa i Nieznaszyna, a kolejne stacje znajdują się przy stojących przy drodze krzyżach i kaplicach.
A od 2022 roku w 4 piątki Wielkiego Postu odprawiana jest w kościele Droga Krzyżowa dla dzieci i młodzieży. Jest to nabożeństwo prowadzone przez dzieci.
W każdej świątyni powinne znaleźć się obrazy ilustrujące wydarzenia Męki Pańskiej. Zakrzowskie stacje Drogi Krzyżowej to obrazy olejne. Nie wiemy kiedy powstały, ale widoczne są już na zdjęciu z 1895 roku. Autor/autorzy tych obrazów wzorowali się na Wiedeńskiej Drodze Krzyżowej - freskach na ścianach kościoła św. Jana Nepomuka w Wiedniu pędzla Josefa Ritter von Führich. Freski te były kopiowany prawie 450 razy, czyli częściej niż jakikolwiek inny cykl religijny XIX wieku.
W 2022 roku stacje poddane były gruntownej renowacji w Pracowni Konserwacji Dzieł Sztuki w Nysie. Oczyszczenie, naprawa i konserwacja to delikatne procesy, które wymagają staranności i odpowiednich umiejętności, dlatego przebiegały pod czujnym okiem pani Jolanty Dudały. Dzięki jej staraniom zakrzowskie stacje Drogi Krzyżowej odzyskały pierwotny blask. Koszt renowacji obrazów olejnych pokryli ofiarodawcy z parafii i byli parafianie.














